Wyobraź sobie taką sytuację. Dział HR organizuje integrację. Na plakacie pojawiają się hasła: „świetna zabawa”, „konkurs karaoke”, „obowiązkowe występy”, „icebreakery”, „wyjdźmy ze swojej strefy komfortu”. Część pracowników cieszy się na samą myśl o wydarzeniu.
Inni zaczynają zastanawiać się, czy nie mają przypadkiem ważnego terminu u dentysty. I nie dlatego, że nie lubią swoich współpracowników, po prostu są introwertykami.
To bardzo ważne rozróżnienie, o którym organizatorzy wydarzeń firmowych często zapominają. Introwertyk nie jest osobą nieśmiałą, aspołeczną czy niezaangażowaną. Po prostu inaczej czerpie energię z kontaktów z ludźmi. Duże grupy, ciągła interakcja i bycie w centrum uwagi mogą być dla niego bardziej męczące niż dla ekstrawertyka.
Czy to oznacza, że nie warto organizować dla nich teambuildingu? Wręcz przeciwnie. Trzeba go po prostu dobrze zaprojektować.
Introwertyk nie chce uciekać z integracji. Chce czuć się komfortowo.
Jednym z największych mitów jest przekonanie, że introwertycy nie lubią ludzi. W rzeczywistości większość z nich bardzo ceni relacje i współpracę. Różnica polega na tym, że preferują spokojniejsze rozmowy, mniejsze grupy i sytuacje, w których nie muszą walczyć o uwagę całego zespołu. Potrzebują również więcej czasu na przetwarzanie informacji i przygotowanie swoich wypowiedzi.
Dlatego problemem nie jest sam teambuilding. Problemem jest teambuilding zaprojektowany wyłącznie z myślą o najbardziej przebojowych osobach w zespole.
Karaoke nie jest testem zaangażowania
Nie ma nic złego w karaoke, jeżeli pracownicy sami chcą śpiewać, to świetnie. Problem pojawia się wtedy, gdy udział staje się obowiązkowy albo organizator zaczyna wywoływać uczestników po kolei. Dla wielu introwertyków publiczny występ nie będzie zabawnym elementem integracji, ale źródłem silnego dyskomfortu.
Podobnie działają:
- obowiązkowe prezentacje przed całą grupą,
- spontaniczne przemówienia,
- wywoływanie do odpowiedzi bez przygotowania,
- zabawy wymagające odgrywania scenek,
- ćwiczenia oparte na zawstydzaniu uczestników.
Takie aktywności nie budują relacji. Budują stres. Eksperci zajmujący się projektowaniem wydarzeń dla zespołów wskazują, że przymus uczestnictwa oraz stawianie ludzi w centrum uwagi należą do najczęstszych błędów podczas organizowania integracji dla introwertyków.
Dobry teambuilding daje wybór
Jedną z najważniejszych zasad jest pozostawienie uczestnikom pewnej swobody. Nie każdy musi brać udział w każdej aktywności dokładnie w taki sam sposób.
Czasami wystarczy:
- umożliwić pracę w mniejszych grupach,
- pozwolić uczestnikom samodzielnie wybrać rolę,
- zrezygnować z obowiązkowych wystąpień,
- zaplanować kilka różnych form aktywności.
To nie oznacza, że introwertycy nie będą uczestniczyć w wydarzeniu, wręcz przeciwnie. Bardzo często angażują się znacznie chętniej, jeśli nie czują presji i wiedzą, że mogą działać na własnych zasadach.
Nie stawiaj nikogo na środku sali
Wiele integracji opiera się na szybkich odpowiedziach i spontanicznych wystąpieniach.
- „Powiedz coś o sobie.”
- „Opowiedz śmieszną historię.”
- „Masz minutę na prezentację.”
Dla części osób to świetna zabawa. Dla innych – najgorszy moment całego wydarzenia.
Znacznie lepiej sprawdzają się aktywności, które pozwalają uczestnikom najpierw pomyśleć, a dopiero później podzielić się swoimi pomysłami. Dobrym rozwiązaniem jest również wcześniejsze przesłanie planu wydarzenia. Dzięki temu osoby, które wolą przygotować się do rozmowy, czują się znacznie pewniej.
Integracja nie musi być głośna
Wiele osób utożsamia udany event z dużą ilością hałasu i wysokim poziomem energii. Tymczasem świetna integracja może wyglądać zupełnie inaczej.
Czasami więcej wartości przynosi wspólne rozwiązanie kreatywnego zadania niż trzy godziny muzyki i konkursów. Aktywności oparte na współpracy pozwalają uczestnikom rozmawiać w naturalny sposób. Nie trzeba nikogo zachęcać do dyskusji ani organizować sztucznych icebreakerów. Relacje powstają przy okazji wspólnego działania.
Warsztaty kreatywne zamiast występów
Coraz więcej firm wybiera aktywności, które nie wymagają od uczestników bycia w centrum uwagi. Warsztaty z wykorzystaniem klocków LEGO® są dobrym przykładem takiego rozwiązania.
Uczestnicy wspólnie realizują zadania, budują modele i szukają najlepszych rozwiązań. Każdy może zaangażować się w sposób, który jest dla niego naturalny.
Jedni proponują pomysły, inni planują kolejne etapy, ktoś odpowiada za szczegóły, a ktoś za koordynację całego projektu. Nie ma jednej właściwej roli ani jednego sposobu uczestnictwa.
I właśnie dlatego osoby bardziej introwertyczne często czują się podczas takich warsztatów znacznie swobodniej niż podczas klasycznych integracji.
Dobra integracja jest projektowana dla całego zespołu
Największym błędem jest tworzenie wydarzenia wyłącznie pod jedną grupę pracowników. Najlepsze integracje uwzględniają różne style funkcjonowania. Pozwalają działać osobom energicznym i przebojowym, ale jednocześnie nie wykluczają tych, którzy wolą spokojniejszą formę współpracy.
Eksperci zajmujący się projektowaniem wydarzeń zespołowych podkreślają, że aktywności powinny być inkluzywne, umożliwiać pracę w małych grupach oraz dawać różne sposoby uczestnictwa. Takie podejście sprawia, że korzystają na nim nie tylko introwertycy, ale cały zespół.
Co zamiast karaoke?
Jeżeli zależy Ci na integracji przyjaznej również dla introwertyków, warto postawić na aktywności, które angażują bez wywierania presji.
Dobrze sprawdzają się między innymi:
- warsztaty kreatywne z wykorzystaniem klocków LEGO®,
- zespołowe gry logiczne i zadania problemowe,
- wspólne budowanie lub projektowanie,
- warsztaty kulinarne,
- gry terenowe oparte na współpracy zamiast rywalizacji,
- krótkie aktywności w małych grupach.
Ich wspólnym mianownikiem jest to, że nikt nie musi występować przed całą salą, żeby dobrze się bawić.
Zorganizuj integrację dla każdego
Dobry teambuilding nie polega na tym, żeby wszystkich zmusić do wyjścia ze strefy komfortu. Polega na stworzeniu warunków, w których każdy może poczuć się częścią zespołu.
Bo kiedy integracja daje przestrzeń do naturalnej współpracy, rozmowy i wspólnego działania, okazuje się, że nie trzeba nikogo wyciągać na scenę, a relacje budują się same.
